your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

O pilnowaczu tamy

Poznałem tą postać, gdy kolega Tomek (pozdro, powo) wrzucił mi na Facebooku kilka ikonek w rozmowie, zapamiętałem głównie tą w której prosiak ściska głowę, tak mocno, że zamienia się z różowej, w fioletową i wykrzywioną jak "Krzyku" Muncha, myślę że to z przejmowania się i utożsamiam się z nią bardzo. Potem jakoś Raves (pozdro, też powodzenia) na pożegnanie w rozmowie wrzucił machającego prosiaka. Z właściwym sobie zapłonem ostatnio stwierdziłem, że muszę obejrzeć ten film, bo zacząłem dużo tych ikonek używać (w większości sceny z nich nie pojawiają się w filmie). No i znalazłem i obejrzałem <pominięte szczegóły>. Facebook czasem się przydaje jednak, gdzieś czytałem, że TED to średnio też (link, choć nie doczytałem), ale w dalszej części tekstu i on się przydaje.

Może wszystko czasem się przydaje, zależy od sytuacji?

Przejdę z tej dygresji i zajmę się dygresją, bo nie wiem jeszcze do końca jak się zabrać za całość.

The Dam Keeper nie ma jeszcze tytułu polskiego, prostota prosi o przetłumaczenie jako Strażnik Tamy, ale tu chodzi o coś takiego jak masz czegoś pilnować, żeby działało. Więc. Tytułowym Pilnowaczem Tamy jest ... no i proszę, kolejny problem... zwierzę, po angielsku Pig, po polsku świnia? Za mocne może. Prosiak? Polski komiksiarz taki jest (rozmowa z nim tu jakby co). Prosię? Prosiaczek to w Kubusiu Puchatku jest. Może prosię? Dobra, już Prosiak niech będzie (jedno z ostatnich zdań dopisywanych do tekstu).

W każdym razie jest on głównym bohaterem animacji, jego ojciec zmarł, mieszka sam w młynie (wiatraku? nie wiem czy tam się miele mąka przy okazji), który musi nakręcać, bo stanie się coś złego. No i jak chodzi do szkoły to inne dzieci śmieją się z niego i dokuczają, bo przecież świnia. No i w ogóle ciągle pod górkę, chociaż mieszka na górce, a jak jedzie do szkoły to w dolinę (depresję?). Pewnego dnia do szkoły przychodzi nowy dzieciak, lis... Chyba tyle można powiedzieć, tam nie ma zbyt dużo rzeczy, które są nieprzewidywalne, czy zaskakujące, chodzi raczej o nastrój, klimat i emocje.

Teraz akapit, który zawiera dużo informacji z wywiadów, można omijać. Chyba najwięcej informacji i to mówionych przez autorów - tutaj Dam(n) Keeper oczywiście dodatkowe punkty film łapie za bycie debiutem, za bycie

początkowo robionym z boku głównej pracy - autorzy pracowali dla Pixara, przy Toy Story 3 chociażby. Film o Prosiaku jest otwarciem i pierwszym filmem nowego studia filmowego... źle... autorzy sami używają słowa dom, Tonko House (ton to prosiak, ko to lis w japońskim). Początkowo tytuł powstać miał w trzy miesiące, ostatecznie powstał w dziewięć. Pomagała przy nim w całości grupa około 70 osób, z czego około 25 przez większość jego powstawania. Pracowali przy nim debiutujący animatorzy po szkole, muzycy, pan od dubbingu Prosiaka (narracja pojawia się tylko na początku i potem jeszcze raz, bardzo oszczędnie to jest rozegrane), sami szefowie mieli największą pieczę nad animacją światła. Robert Kondo i Daisuke "Dice" Tsutsumi, bo tak się nazywają, pochodzą ze wschodu - Tatsumi z Japonii, Robert Kondo nie wiem skąd... I czuć ten nastrój w Dam Keeperze, który ja odczuwam jako głównie wschodni (sam wiatrak bardzo mi się kojarzy z genialnym ICO). Keeper przyjął się na tyle, że mają powstać jego wersja filmowa, dwa komiksy rozwijające wątki w wydawnictwie First Second (nastolactwo opisywać ma jeden z nich). Więc teraz po pierwszym filmie, a przed innymi chyba jest dobry moment na pisanie o nich.

[bardzo ładny obrazek do Dam Keepera autorstwa pana, podpisującego prace jako Vonn http://vonnart.tumblr.com/post/111362366285/pig-and-fox-2-18-15-the-short-film-the-dam ]

Autorzy w jednym z wywiadów wspominają, że miasto i świat wokół, z naciskiem na to przed czym chroni Wiatrak jest oddaniem świata bohatera. Doskonale to widać w jednej z mocniejszych scen - tej z bohaterem na huśtawce.

Ta animacja kojarzy mi się z rzeczami takimi jak to przemówienie Shane'a Koychana albo jego wiersze , jak Paranorman (recenzyjka tu, ponad dwa lata temu wrzucana, uhu, wiosna tak działa na mnie chyba), jak te wersy u Eminema z Legacy (tekst za rapgeniusem):

I used to be the type of kid that would always think the sky is fallin'
Why am I so differently wired? Am I a martian?
What kind of twisted experiment am I involved in?
Cause I don't belong in this world

czyli po polsku mniej więcej:

Byłem tym dzieckiem, któremu zawsze wydawało się że niebo się rozpada
Czemu jestem aż tak inaczej skonstruowany? Czy jestem marsjaninem?
Cóż to za chory eksperyment, w którym biorę udział?
Bo nie należę do tego świata

Jak Frankenstein, jak Brzydkie Kaczątko, jak ta bajka o chmurach co była przed Up emitowana - Partly Cloudly tu (Częściowe Zachmurzenie?)

Mam wrażenie (chyba ważna myśl, bo naszła mnie w połowie wieczoru kawalerskiego kumpla, trzymam kciuki za małżeństwo btw), że to jest jedna z tych rzeczy, które są bardzo potrzebne dzieciom (w ogóle ludziom) którzy przeżyli bullying (polskie określenie nie ma co nie? że Ci dokuczają i Cię <przekleństwo wycięte> w szkole, czy w pracy). Ludziom którzy mieli < przekleństwo wycięte> ciężko w życiu. Tym, którzy musieli dojrzeć szybciej niż inni. Bo czują się gorsze. Bo życie. Nieważne, czy potem dokuczali innym, czy sobie, czy sobie i innym. Może podoba mi się to tak bardzo, bo sam jestem takim dzieckiem? Może wszystkie w pewnym sensie są?

Bardzo pobrzmiewa mi po tym filmie "nie oceniaj ludzi po wyglądzie", bardzo gdzieś to, że obowiązek i pracowitość są bardzo ważne. Gdzieś też (w postaci Lisa) widzę swoje rozkminy, że talent czasem jest jedyną bronią (nie do końca też, ale czasami służy jako broń - Lis rysuje) jaką mamy wobec świata. I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, choć na nią trzeba czekać do ostatniej sceny.

Może i bredzę, bo w sumie dużo przecież bajek i animacji na tym polega i baśni, i mógłbym polecać i nie skończyć (Up, Wall-E...) ale... Nie wiem co dopisać po tym ale.

Bo w Pilnowaczu Tamy nie ma jakiegoś ogromu radości, raczej iskierka, bardzo jarząca się i bardzo jasna, ale raczej iskierka.

Bardzo wzruszający, szybko mijający, mimo tych osiemnastu minut na liczniku, film.

Piękne kino.

<Wstaję i długo wzruszony klaszczę, jak ludzie na końcu spoken wordu Koychana>

Ocena raczej nie ma nic wspólnego z racjonalnością, takie filmy mnie łapią za serce tak bardzo, że ja nie umiem im innej oceny dać.

[Dice'a Tatsumi strona tu.]
__________________________________________________________
Dziękuję komukolwiek kto pomógł z dodaniem filmu do bazy Filmastera.

Tekst pierwotnie opublikowany i myślę że ładniej wyglądający na stronie www.kaseta.org

Patrząc po częstotliwości publikacji to widzę, że mam zabójcze to tempo, oh, well.

A gdzie to się ogląda? Czy dobrze zgaduję, że jeśli nie ma na ten temat w Twojej notce ani słowa, tzn że dobrze zgaduję?

.

Jest gdzieś do kupienia stream z tego co widziałem. Ja oglądałem, ekhem, spod, ekhem, lady. 18 minut to pewnie ciężko o dystrybucję w Polsce, bo na kino to z innym filmem pewnie by musiał lecieć...

.

.

Propsy za informacje.

Nie napisałbym tekstu, ani nie obejrzał filmu gdyby nie "alternatywna" dystrybucja. Wiem, że to mnie niespecjalnie usprawiedliwia, ale no jest to fakt.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook